Czy można chronić nieistniejący budynek?

Aleksander Setlak
23 lutego, 2026

Zapis w miejscowym planie potrafi realnie zablokować inwestycję, nawet jeśli dotyczy obiektu, który od lat nie istnieje. W sprawie rozstrzygniętej przez NSA w czerwcu 2018 r. sednem było to, czy gmina może objąć ochroną konserwatorską budynek fabryki, który został wcześniej legalnie rozebrany. Orzeczenie jest praktycznym sygnałem: plan miejscowy musi opierać się na aktualnym stanie faktycznym, a władztwo planistyczne ma granice wynikające z ochrony prawa własności.

Najważniejsze w 60 sekund

  • Plan miejscowy może wprowadzać ograniczenia, ale nie może bazować na nieaktualnym stanie faktycznym (np. „chronić” budynku, który nie istnieje).
  • W Łodzi w planie z 2014 r. wpisano ochronę konserwatorską fabryki rozebranej 7 lat wcześniej na podstawie zezwolenia.
  • Właściciele skutecznie zaskarżyli zapisy planu: WSA uznał je za nieważne jako przekraczające granice władztwa planistycznego.
  • NSA w czerwcu 2018 r. utrzymał kierunek korzystny dla właścicieli, wskazując, że rada miejska nie może dowolnie narzucać ograniczeń.
  • Klucz dowodowy: legalna rozbiórka i brak obowiązku odtworzenia obiektu wynikający ze stanowiska konserwatora.
  • Wniosek praktyczny: jeśli plan „konserwuje” nieistniejący obiekt, warto weryfikować dokumenty rozbiórki i rozważyć zaskarżenie planu.

Jak doszło do problemu: ochrona konserwatorska obiektu, którego nie było

W 2014 r. łódzka rada miejska uchwaliła miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, w którym wprowadzono ochronę konserwatorską budynku Łódzkiej Fabryki Wyrobów Bawełnianych W. Stolarowa.

Problem był fundamentalny: budynek został rozebrany 7 lat wcześniej na podstawie zezwolenia. Nieruchomość kupiły spółki Monnari i Faktory. Część zabudowy została przez nie zrewitalizowana, natomiast pozostałe elementy były w tak złym stanie, że wymagałyby odbudowy praktycznie od zera, co w ocenie właścicieli było ekonomicznie nieuzasadnione.

W efekcie plan miejscowy zaczął „chronić” obiekt, którego już nie było, co w praktyce mogło prowadzić do ograniczeń inwestycyjnych bez realnej podstawy.

Co gmina próbowała uzasadnić i gdzie pojawił się konflikt prawny

Rada miejska odwoływała się do:

  • przepisów o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (argument o kompetencji gminy do kształtowania ładu przestrzennego),
  • przepisów o ochronie zabytków (argument o potrzebie ochrony dziedzictwa).

Właściciele odpowiadali twardym kontrargumentem: konserwator zabytków wyraził zgodę na rozbiórkę bez obowiązku odtworzenia obiektu. Skoro rozbiórka była legalna i nie nałożono obowiązku rekonstrukcji, to późniejsze „wpisanie” ochrony w planie tworzy ograniczenie oparte na fikcji stanu faktycznego.

To typowy spór na styku planowania i własności: gmina ma instrumenty ograniczania sposobu korzystania z gruntu, ale nie może robić tego dowolnie i w oderwaniu od realiów.

WSA: przekroczenie władztwa planistycznego i nieważność zapisów planu

Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi. Sąd przyznał rację właścicielom, uznając zapisy planu miejscowego za nieważne.

Sens rozstrzygnięcia był praktyczny:

  • ograniczenia planistyczne muszą być oparte na rzetelnym ustaleniu stanu faktycznego,
  • rada gminy nie może „odtwarzać” ograniczeń dla obiektu, który został legalnie usunięty,
  • władztwo planistyczne nie jest nieograniczone – musi mieścić się w granicach prawa i proporcjonalności względem prawa własności.

NSA: plan nie może narzucać ograniczeń „dowolnie”

Rada miejska nie zgodziła się z wyrokiem WSA i wniosła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. NSA w czerwcu 2018 r. wydał rozstrzygnięcie korzystne dla właścicieli (Monnari i Faktory), potwierdzając, że rada miejska nie może dowolnie narzucać ograniczeń w planie miejscowym.

Wniosek z tej sprawy jest czytelny: ochrona prawa własności jest silna, a plan miejscowy musi uwzględniać aktualny stan prawny i faktyczny. Jeżeli plan opiera się na błędnym założeniu (np. istnieniu budynku), to powstaje przestrzeń do skutecznego podważenia takich zapisów.

Co ten wyrok oznacza dla inwestorów i właścicieli działek

Ta sprawa ma znaczenie nie tylko dla terenów poprzemysłowych. Analogiczne sytuacje mogą dotyczyć:

  • nieaktualnych zapisów o istniejących obiektach,
  • błędnych oznaczeń w planie dotyczących ochrony konserwatorskiej,
  • „historycznych” ograniczeń przeniesionych do planu bez weryfikacji,
  • konfliktu między decyzjami dotyczącymi rozbiórki a późniejszymi zapisami planistycznymi.

W praktyce kluczowa jest zasada: jeżeli ograniczenie w planie nie ma oparcia w faktach (albo ignoruje legalne rozstrzygnięcia organów), ryzyko dla inwestycji rośnie, ale rośnie też szansa na skuteczne zakwestionowanie planu.

Najczęstsze błędy i czerwone flagi

  • Przyjęcie zapisów planu „jak są” bez weryfikacji, czy odpowiadają stanowi w terenie.
  • Brak zebrania dokumentów rozbiórki i uzgodnień konserwatorskich, mimo że są one kluczowym dowodem.
  • Próba negocjacji z gminą bez równoległej analizy ścieżki prawnej (WSA/NSA) – czas działa na niekorzyść, jeśli terminy zostaną przegapione.
  • Oparcie argumentacji wyłącznie na ekonomii („nie opłaca się odbudować”), zamiast na legalności i faktach („obiekt legalnie nie istnieje”).
  • Pomijanie ryzyka, że plan może zawierać błędy kartograficzne lub opisowe przeniesione z dawnych opracowań.

Checklista: jak sprawdzić, czy plan miejscowy nie blokuje inwestycji „fikcyjną ochroną”

  1. Porównaj plan miejscowy z aktualnym stanem terenu (wizja lokalna + mapy).
  2. Sprawdź, czy plan przypisuje ochronę konserwatorską konkretnym obiektom i czy te obiekty istnieją.
  3. Zbierz dokumenty dotyczące rozbiórki: zezwolenie, protokoły, decyzje, zgłoszenia zakończenia rozbiórki.
  4. Zweryfikuj stanowisko konserwatora zabytków: czy rozbiórka była dopuszczona i czy nałożono obowiązek odtworzenia.
  5. Oceń wpływ zapisów planu na prawo własności: czy ograniczenia są proporcjonalne i oparte na faktach.
  6. Jeśli plan bazuje na nieistniejącym obiekcie, rozważ zaskarżenie zapisów – w praktyce to zależy od terminów i konkretnej treści uchwały.
  7. Zabezpiecz dowody „na przyszłość”: zdjęcia, mapy, wypisy/wyrysy, korespondencję urzędową.

FAQ

Czy gmina może w planie miejscowym chronić budynek, który nie istnieje?

Co do zasady nie powinna opierać planu na nieaktualnym stanie faktycznym. Jeśli obiekt został legalnie rozebrany, „ochrona” w planie może być wadliwa i podlegać zakwestionowaniu.

Czy legalna rozbiórka ma znaczenie przy sporze o zapisy planu?

Tak. Jeśli rozbiórka nastąpiła na podstawie zezwolenia i nie było obowiązku odtworzenia obiektu, to jest to kluczowy argument, że plan nie powinien wprowadzać ochrony takiego „obiektu”.

Co jest ważniejsze: cel ochrony zabytków czy prawo własności?

W praktyce trzeba je ważyć. Orzecznictwo wskazuje, że ograniczenia muszą być oparte na faktach i mieścić się w granicach władztwa planistycznego, z poszanowaniem prawa własności.

Jakie dokumenty są najważniejsze w podobnej sprawie?

Plan miejscowy (wypis/wyrys), dokumenty rozbiórki oraz decyzje/uzgodnienia konserwatorskie, zwłaszcza dotyczące braku obowiązku odtworzenia.

Czy wystarczy argument „budynek był w złym stanie i odbudowa się nie opłacała”?

To argument pomocniczy. Kluczowe są fakty i legalność: czy obiekt istniał, czy został legalnie rozebrany i jakie były warunki konserwatorskie.

Czy taki wyrok może wpłynąć na inne postępowania?

Tak, bo wskazuje kierunek interpretacji granic władztwa planistycznego i wymóg uwzględniania aktualnego stanu faktycznego w uchwalanych planach.

Specjalista ds. Nieruchomości
Ma już przeszło 12 lat doświadczenia w znajdowaniu dla swoich klientów najlepszych rozwiązań inwestycyjnych, jak i tych spełniających marzenia o własnym kawałku ziemi. Klienci oczekują przede wszystkim stabilnego zysku, bezpieczeństwa oraz profesjonalnej obsługi przed i posprzedażowej. Pasjonuje się górami oraz trójbojem.

Ocena wpisu

Brak ocen
Zarządzaj plikami cookies